Dożywocie za zabójstwo 6-letniego Maksymiliana ze Zduńskiej Woli
Dożywotnie pozbawienie wolności dla Daniela S. i 9 lat oraz 6 miesięcy więzienia dla Pauliny M. - taki wyrok zapadł w piątek, 6 listopada, w Sądzie Okręgowym w Sieradzu w sprawie zabójstwa 6-letniego Maksymiliana ze Zduńskiej Woli. Partner matki chłopca będzie mógł ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie dopiero po 40 latach odbywania kary. Wyrok nie jest prawomocny.
Dożywocie dla Daniela S. i 9,5 roku więzienia dla matki dziecka
Wyrok ogłoszono 6 listopada 2026 roku w Sądzie Okręgowym w Sieradzu. Sprawę rozpoznawano na rozprawach 8, 15, 22 i 29 października. Ogłoszenia orzeczenia oraz przedstawienia jego ustnych motywów dokonał sędzia Jacek Wojdyn.
Sąd uznał Daniela S. za winnego zabójstwa 6-letniego Maksymiliana, połączonego z wcześniejszym długotrwałym znęcaniem się nad chłopcem ze szczególnym okrucieństwem. Za ten czyn mężczyzna został skazany na dożywotnie pozbawienie wolności. Za przestępstwo związane z posiadaniem i usiłowaniem posiadania środków odurzających sąd wymierzył mu dodatkowo karę roku i sześciu miesięcy pozbawienia wolności. Ostatecznie Daniel S. został skazany na karę łączną dożywotniego pozbawienia wolności. Sąd zastrzegł, że mężczyzna będzie mógł ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie dopiero po odbyciu co najmniej 40 lat kary.
Wobec Pauliny M., matki chłopca, sąd orzekł karę łączną 9 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Za przestępstwo związane z ułatwianiem nabywania narkotyków wymierzono jej karę jednostkową roku więzienia.
Orzeczone kary są nieco surowsze od tych, których domagała się prokuratura. Oskarżyciel publiczny wnioskował o dożywocie dla Daniela S., z możliwością ubiegania się o zwolnienie po 35 latach oraz o 9 lat więzienia dla Pauliny M.
Dożywotni zakaz pracy z dziećmi i świadczenia pieniężne
To nie wszystkie rozstrzygnięcia ogłoszone przez sieradzki sąd. Wobec obojga oskarżonych orzeczono dożywotnie zakazy zajmowania stanowisk, wykonywania zawodów oraz prowadzenia działalności związanej z wychowaniem, edukacją, leczeniem małoletnich lub sprawowaniem nad nimi opieki.
Daniel S. ma ponadto zapłacić 40 tysięcy złotych nawiązki na rzecz ojca zamordowanego chłopca.
W związku z przestępstwem narkotykowym sąd orzekł wobec mężczyzny również nawiązkę w wysokości 2 tysięcy złotych na rzecz ośrodka rehabilitacyjno-readaptacyjnego oraz świadczenie pieniężne w wysokości 5 tysięcy złotych na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.
Paulina M. ma natomiast zapłacić odpowiednio tysiąc złotych nawiązki na rzecz ośrodka rehabilitacyjno-readaptacyjnego oraz 2 tysiące złotych świadczenia na wspomniany fundusz.
Sąd zaliczył też oskarżonym okresy tymczasowego aresztowania na poczet orzeczonych kar.
Wyrok nie jest prawomocny. Sąd zdecydował również o przedłużeniu tymczasowego aresztowania obojga oskarżonych do końca marca 2027 roku.
Sędzia Jacek Wojdyn: "Lektura akt sprawy jest porażająca"
W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Jacek Wojdyn podkreślał ogrom zgromadzonego materiału dowodowego, w tym zeznań świadków, opinii biegłych, badań genetycznych, biologicznych, analizy śladów krwawych oraz opinii psychiatrycznych i psychologicznych.
Sędzia bardzo wysoko ocenił również pracę śledczych.
- Postępowanie przygotowawcze zostało przeprowadzone w sposób kompletny, wręcz modelowy - mówił sędzia Jacek Wojdyn.
Jak zaznaczył, zgromadzone dowody nie pozostawiły sądowi wątpliwości co do odpowiedzialności oskarżonych.
W dalszej części uzasadnienia sędzia odniósł się do wyjątkowego charakteru tej sprawy oraz cierpienia, jakiego doświadczył sześcioletni chłopiec.
- Ten materiał dowodowy i lektura akt sprawy są porażające i robią olbrzymie wrażenie.
Sędzia podkreślał, że szczególnie wstrząsający jest fakt, iż ofiarą przemocy było bezbronne dziecko, całkowicie zależne od dorosłych.
- To jest dziecko, które doświadczało rzeczy, widziało takie obrazy, słyszało takie słowa, których żadne dziecko słyszeć i doświadczać nie powinno - mówił Jacek Wojdyn.
Chłopiec przez wiele tygodni doświadczał przemocy
Przypomnijmy, do tragedii doszło 7 maja 2025 roku w jednej z kamienic przy Placu Wolności w Zduńskiej Woli. Około godziny 5:00 rano matka 6-letniego Maksymiliana zadzwoniła na policję, informując, że jej syn nie oddycha. Przybyli na miejsce funkcjonariusze stwierdzili zgon chłopca. Ujawnione na jego ciele liczne obrażenia wskazywały na długotrwałą i brutalną przemoc.
Według ustaleń śledztwa Daniel S. od marca do 7 maja 2025 roku znęcał się nad synem swojej partnerki. Mężczyzna wielokrotnie używał wobec dziecka wulgaryzmów, zastraszał je, poniżał, szarpał, popychał i bił. Chłopiec miał być również pozostawiany sam bez opieki. W sentencji wyroku sąd wskazał także na stosowanie przez oskarżonego szczególnie drastycznych form przemocy, w tym przypalanie dziecka papierosem.
Kulminacja przemocy nastąpiła 6 i 7 maja 2025 roku. Sąd ustalił, że Daniel S. brutalnie pobił chłopca, zadając mu między innymi silne uderzenie pięścią w twarz i kopiąc go w głowę. Kilka godzin później miał podnieść dziecko i rzucić nim o ścianę. Doznane przez Maksymiliana rozległe obrażenia głowy i mózgu doprowadziły do jego śmierci. W ocenie sądu Daniel S. działał z bezpośrednim zamiarem pozbawienia życia chłopca.
W uzasadnieniu wyroku sędzia Jacek Wojdyn szczegółowo opisywał sytuację życiową Maksymiliana. Zwrócił uwagę, że chłopiec już wcześniej dorastał w rodzinie dotkniętej przemocą. Po tym, jak jego matka związała się z Danielem S., dziecko zamieszkało razem z nimi przy ulicy Sieradzkiej w Zduńskiej Woli. Jak wynika z ustaleń sądu, początkowo przemoc miała charakter psychiczny, jednak szybko pojawiła się również agresja fizyczna.
- Zaczęło się od przemocy werbalnej, psychicznej, szykanowania tego dziecka, ubliżania mu - mówił sędzia.
Maksymilian był pozostawiany na wiele godzin w mieszkaniu, bez odpowiedniej opieki. Sąd zwrócił uwagę, że dziecko przestało również regularnie uczęszczać do przedszkola. Według ustaleń przywołanych przez sędziego chłopiec był w placówce 3 i 28 marca 2025 roku, a później już się w niej nie pojawił.
Oskarżeni następnie przeprowadzili się z mieszkania przy ulicy Sieradzkiej do kamienicy przy placu Wolności. Sędzia opisywał między innymi nagrania monitoringu, na których było widać Maksymiliana podczas przeprowadzki. Chłopiec, mimo ciepłej pogody, ubrany był w długie spodnie i bluzę z kapturem. Miał również bandaż na oku.
- Natomiast gehenna Maksymiliana się nie skończyła - podkreślił sędzia Wojdyn.
Jak wynikało z opinii biegłych, przemoc wobec dziecka z czasem się nasilała. Na jego ciele stwierdzono obrażenia w różnym stadium gojenia, co potwierdzało, że chłopiec był maltretowany przez dłuższy czas. Sędzia wskazywał również, że dziecko było izolowane od otoczenia, a warunki, w jakich przebywało, utrudniały osobom postronnym dostrzeżenie jego sytuacji.
Matka wiedziała o przemocy wobec syna
Na ławie oskarżonych zasiadła także Paulina M. Prokuratura zarzuciła jej między innymi znęcanie się nad dzieckiem ze szczególnym okrucieństwem, narażenie go na niebezpieczeństwo utraty życia oraz nieudzielenie pomocy. Jak wynikało z ustaleń przedstawionych przez sąd, kobieta dostrzegała obrażenia pojawiające się na ciele Maksymiliana i wiedziała o agresywnym zachowaniu swojego partnera.
Sędzia Jacek Wojdyn zwracał uwagę, że matka podejmowała próby przekonywania Daniela S., aby zaprzestał przemocy, ale nie zapewniła chłopcu bezpieczeństwa.
- On oczywiście przepraszał, potem się, jak wynika z opisów podawanych przez Paulinę M., mieli rzekomo godzić, że już wszystko będzie dobrze, no tylko nie było, bo agresja oskarżonego eskalowała - mówił sędzia podczas uzasadnienia.
W toku postępowania Paulina M. przyznała się do zarzucanych jej czynów. Daniel S. nie przyznał się do winy.
Sąd uznał, że zebrany materiał dowodowy pozwala na przypisanie odpowiedzialności karnej obojgu oskarżonym.
Prokurator Witold Hejmanowski: "Wyrok bardzo sprawiedliwy i słuszny"
Po ogłoszeniu orzeczenia wyrok skomentował Witold Hejmanowski, Prokurator Rejonowy w Zduńskiej Woli. Prokurator nie krył zadowolenia z rozstrzygnięcia. Podkreślał, że zasadniczy wymiar orzeczonych kar jest zgodny z oczekiwaniami oskarżyciela publicznego.
- Wyrok został dzisiaj ogłoszony, jest zgodny z tym, co wnosiłem. Jeśli chodzi o wymiar kary dla każdego z oskarżonych, różni się detalami niemającymi istotnego znaczenia, jeśli chodzi o główny powód rozstrzygnięcia i główną karę dla każdego z oskarżonych. Więc ten wyrok w mojej ocenie jest bardzo sprawiedliwy i słuszny - powiedział Witold Hejmanowski.
Prokurator zwrócił również uwagę na wyjątkowo szybkie przeprowadzenie procesu sądowego.
- Podkreślić należy, że ten wyrok został wydany w bardzo szybkim czasie. To jest jeden miesiąc postępowania sądowego. To jest niespotykane i o to chyba chodzi, żeby ta sprawiedliwość dosięgała szybko osób, które dopuszczają się takich czynów.
W ocenie prokuratora sprawa należała do najbardziej bulwersujących, z jakimi miał do czynienia.
Zapytany przez dziennikarzy, czy w swojej karierze spotkał się już z tak ogromną brutalnością wobec małego dziecka, odpowiedział, że nie.
- Był to pierwszy raz, kiedy na tak małym ciele była taka duża ilość obrażeń, jeśli chodzi o małego chłopca, i to robiło potworne wrażenie - przyznał prokurator.
Witold Hejmanowski podkreśla również, że materiał dowodowy zgromadzony przez śledczych był bardzo obszerny. W sprawie przesłuchano kilkudziesięciu świadków. Duże znaczenie miały ekspertyzy z zakresu medycyny sądowej, badania śladów biologicznych i genetycznych, analizy śladów krwawych, a także opinie psychiatryczne i informatyczne. Jak zaznacza prokurator, przeprowadzone badania psychiatryczne wykazały, że oboje oskarżeni mogli odpowiadać za swoje czyny na zasadach ogólnych.
Czy tragedii można było zapobiec?
Śmierć sześcioletniego Maksymiliana wstrząsnęła mieszkańcami Zduńskiej Woli. Sprawa od początku wywoływała pytania o to, czy można było wcześniej zareagować na przemoc wobec chłopca. Po ujawnieniu tragedii przedstawiciele Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Zduńskiej Woli informowali, że rodzina była wcześniej znana pracownikom ośrodka, jednak nie posiadali oni wiedzy o nowym związku matki dziecka. W rodzinie nie była prowadzona procedura Niebieskiej Karty.
Podczas rozmowy z dziennikarzami prokurator Witold Hejmanowski został zapytany także o zeznania sąsiadów i ewentualne wcześniejsze zgłoszenia dotyczące sytuacji Maksymiliana. Jak wyjaśnił, jedna z osób z otoczenia oskarżonych wskazywała, że sytuacja mogła być niekorzystna dla zdrowia dziecka. Większość świadków nie miała jednak szczegółowej wiedzy o tym, co działo się w mieszkaniu.
Wyrok nie jest prawomocny
Ogłoszony 6 listopada wyrok Sądu Okręgowego w Sieradzu nie jest prawomocny. Stronom przysługuje prawo do jego zaskarżenia.
Więcej informacji
Pierwsze Sieradzkie Spotkania Gitarowe zakończyły się ogromnym sukcesem
Dzisiaj, 15:05:58
Warsztaty, wykłady, prezentacje sprzętu, wspólne jam session i koncert - tak wyglądały I Sieradzkie Spotkania Gitarowe, które odbyły się wczoraj w Sieradzkim Centrum Kultury. Wydarzenie przyciągnęło nie tylko miłośników gitarowego brzmienia z Sieradza i okolic, ale również pasjonatów z całej Polski.
Dodaj komentarz